-
Pewien facet, Zanek, zawsze robił wieczorem to co lubił:
Jadł kolację, ucałowywał żonę i szedł spać. Pewnego ranka obudził się obok faceta w białym szlafroku, więc startuje:
Co ty kur** robisz w moim łóżku?!?
- To nie jest twoje łóżko, ja jestem św. Piost, a ty jesteś w niebie.
- CO?!? W niebie? Ja nie chce umierać! Chcę natychmiast wrócić do domu!
- To nie jest takie proste. Możesz wrócić albo jako pies, albo jako kura.
Myśli: Hmmm... Bieganie psem z myśliwym to troche meczace jest. A chodzenie z kogutem po bojowisku jest nawet przyjemne... Wybieram kurę!
Na ziemi podchodzi kogut i mówi:
- O, ty jestes pewnie ta nowa kura co cie zeslal sw. Piotr? Jak sie jest kurą?
- No jest ok, ale mam takie dziwne uczucie, jakby mi mialo zaraz kuper rozwalic.
- O, to znaczy ze musisz zniesc jajko.
- Dobra, ale jak to zrobic?
- Zagdakaj 2 razy i mocno sie zaprzyj.
Tak zrobil i po chwili jajko bylo na ziemi. Powtorzyl to, juz nastepne jajko lezalo naziemi. Zagdakal 3 raz, gdy nagle uslyszal glos swojej zony:
ZENEK CO TY ROBISZ, ZASRALES CALE LOZKO
-
dobre ale kawaly maj ten swou urok jak sa opowiadane przez ludzi umiekjacych to robic
-
[quote]ludzi umiekjacych to robic[/quote] dobrze ze ja mam kilka takich osob ze opowiadaja zajebiscie ze mozna sie poplakac nieraz ze smiechu :mrgreen: :mrgreen:
-
no wlasnie ja tez znama takich kilku kawal taki sobie ale oni go tak zabarwiaze sik leci po ngawce
-
dobrze ze sa tacy ludzi przynajmniej rozbawia towarzystwo jak jest sztywne
-
Krystyna przegląda kobieca prasę. Nagle z przerażeniem zrywa się z fotela i biegnie do męża:
- Kochanie, czy Ty wiesz co ile trzeba biegać, żeby spalić jednego pączka?
Stefan leniwie odrywa wzrok od telewizora, a gębę od piwa:
- Ty stara, a po jakiego diabła palić pączki?
-
A ja mam kawalik xD:
Zajączek rano budzi się na kacu
patrzy w lustro i ma twarz obitą
idze do niedzwiedzia bo u niego była popijawa
i sie pyta
-"Niedzwiedz ty mnie obiłeś??"
-"Ano ja"
-"Miejmy umowe jak sie na następny raz upije to mnie nie uderzysz dobra??"
-"Dobra"
Zajączek budzi sie na następny dzien nowu po popijawie u niedzwiedzia
patrzy w lustro znowu obity i idzie do niedzwiedzia
-"Niedzwiedz mielismy UMOWE!"
-"Ano mielismy ale to : 1.Że zarzygałes mi caly dom -to ci wybacze
2. To że porozrzucałes mi butelki po calym domu - to ci wybacze
3. Ale to że nasrałes na środek pokoju powibijałes w tą kupe wykałaczki i powiedziałes ZA JEŻYK PIJE Z NAMI -TEGO CI NIE WYBACZE!!"
-
Einstein pojawia się przy bramie do niebios. Św. Piotr stwierdza:
- Hmm... Wyglądasz jak Einstein, ale czy naprawdę nim jesteś? Nawet nie wiesz, jak różnych metod ludzie próbują, żeby się tu prześlizgnąć.
- Mogę prosić kawałek kredy i tablicę?
Św. Piotr pstryknął palcami, pojawiła się tablica i kreda. Einstein zaczął objaśniać zasady matematyki i fizyki, rysować na tablicy wykresy, itp.
- Ok, wierzę Ci, wchodź.
Następny był Picasso. Scena się powtarza, Picasso prosi o to samo co Einstein. Otrzymuje tablicę i kredę - paroma maźnięciami kredy tworzy surrealistyczny obraz.
- Na pewno jesteś Picassem, wchodź!
Po jakimś czasie do nieba przychodzi Lepper.
- Picasso i Einstein udowodnili kim są. W jaki sposób Ty możesz udowodnić?
- A kto to Picasso i Einstein?
- Wchodź, Andrzej!
Pani poleciła dzieciom napisać wypracowanie na temat "Matka jest tylko jedna". Następnego dnia pani pyta dzieci:
- Aniu??
- Najbardziej kochamy nasza mamę, bo Matka jest tylko jedna..
- Bardzo ładnie..
W końcu przyszła kolej na Jasia, więc czyta:
"Wieczorem, gdy ojciec z matką do stołu zasiedli, krzyknęli na Małgosię by z lodówki przyniosła trzy flaszki wyborowej. Małgosia poszła do lodówki i krzyknęła: "Matka! Jest tylko jedna!
Andrzej Lepper i jego kierowca jeździli przez wiele dni po Polsce. Pewnej nocy przed limuzynę wyskoczyła im świnia. Nie przeżyła tego spotkania. Lepper widząc co się stało, kazał kierowcy iść wytłumaczyć wszystko właścicielowi i powiedzieć, że wszelkie straty zostaną zrekompensowane.
Kierowca wrócił dopiero po godzinie z cygarem w zębach, butelką wina w ręce i w poszarpanym ubraniu.
- Mój Boże, co ci się stało? - pyta Lepper.
- No cóż, rolnik dał mi wino, jego żona obiad, a ich 19 letnia córka chwile szalonej, niezapomnianej rozkoszy.
- Cóżeś ty im powiedział?
- Że jestem kierowcą Andrzeja Leppera i właśnie zabiłem świnię.
Idzie Masztalski z obitą, siną gębą i taszczy duże walizki. Spotyka przyjaciela:
- Co Ci się stało Masztalski?
- A, teściowa mnie pobiła.
- Jak by mnie tak teściowa pobiła to bym ją chyba poćwiartował!
- A ty myślisz, że co ja tu dźwigam w tych walizach?
-
Autobusem jedzie facet w stanie wskazującym na spożycie; chwileje się i wydaje specyficzny "zapach". stojąca naprzeciwko kobieta z niesmakiem stwierdza:
-Ależ pan jest pijany!
-A pani jest brzydka-odpowiada facet, uśmiecha się szelmosko i dodaje: A ja jutro bedę trzeźwy
-
Przychodzi syn dresiarza do domu
- Yoł, mały- mówi dres- Jak tam w budzie?
- Wiesz, tato- mówi synek- Dostałem dzisiaj 5 jedynek.
- Ooooj, Jasiu, będzie wpierdol!
- Wiem, tato- mam już adresy.
Cycki i kolejka elektryczna mają ze sobą coś wspólnego.
Obie te rzeczy przeznaczone są dla dzieci, a bawią się nimy dorośli.
Stewardessa dostała polecenia od kapitana, by w sposób dyplomatyczny i
delikatny poinformowała pasażerów o tym, ze samolot ma awarie i za kilka
chwil się rozbije. Stewardesa wychodzi do pasażerów i pyta:
- Czy wszyscy maja paszporty?
Pasażerowie z entuzjazmem odpowiadają:
- Taaak!
- W takim razie niech wszyscy je podniosą i zamachają do mnie.
Pasażerowie podnoszą paszporty w gore i radośnie machają.
- A teraz wszyscy rolujemy paszporty nad głową, rolujemy... ciaśniutko,
ciaśniutko...
Pasażerowie entuzjastycznie zwijają dokumenty, ciaśniutko...
- A teraz niech wszyscy wsadza sobie je głęboko w tyłek, żeby zwłoki dało
sięłatwo zidentyfikować..